Pierwsze dni z aparatem ortodontycznym

Pierwsze dni z aparatem ortodontycznym

Moje główne obawy związane z perspektywą noszenia aparatu dotyczyły przede wszystkim bólu, dyskomfortu przy jedzeniu oraz oczywiście wyglądu. Ze względów estetycznych zdecydowałam się na założenie aparatu ceramicznego na górne zęby, które widać, czyli od czwórki do czwórki. Na szóstkach mam pierścienie metalowe, a na siódemkach nie mam nic (a piątek, jak pewnie pamiętacie, nie mam wcale). Dlaczego nie zdecydowałam się założyć aparatu kryształowego? Otóż moja ortodontka powiedziała, że są one mniej trwałe i częściej ulegają uszkodzeniom. Poleciła mi aparat ceramiczny, równie estetyczny. Podobno jej mąż właśnie taki aparat nosił, ona sama mu go zakladała i aparat spisywał się bardzo dobrze. Aparaty ceramiczne w większości gabinetów są także odrobinę tańsze.

Ból głowy i zębów

DCIM100GOPROGOPR0785.

Ogólnie rzecz ujmując pierwsze dni z aparatem wcale nie były takie złe. Nadużyciem byłoby stwierdzenie, że absolutnie nic mi nie dolegało, ponieważ bardzo dobrze pamiętam, że mniej więcej 4 dni po założeniu aparatu zaczął mnie on wkurzać. Powiedziałam wtedy Michałowi, że chętnie zerwałabym aparat z zębów :/.

Mimo tego jednak uważam, nie było aż tak źle, ponieważ nie przypominam sobie, żeby bolała mnie głowa, jak to miało miejsce przy włożonych separacjach i z całą pewnością mogę napisać, że przy separacji było gorzej! Oczywiście zęby trochę mnie bolały i nadal pobolewają, głównie przy nagryzaniu. To uczucie można też nazwać nadwrażliwością, ale nie jest to taki ból, jak przy nadwrażliwości na słodkie pokarmy (np. przy odsłoniętych szyjkach). Ból, który towarzyszył mi na początku i dotyczył zarówno zębów tylnych, jak i przednich przypominał mi ból jaki miałam kiedyś przy zapaleniu zatok przynosowych. Swoją drogą było to bardzo dziwne schorzenie, postaram się je niebawem opisać.

Wracając do tematu  – oczywiście żeby zminimalizować ból, a także niezbyt przyjemne wrażenia po nadal gojących się dziąsłach po usunięciu piątek, starałam się i nadal staram się jeść miękkie rzeczy. W pierwszych dniach, oprócz rożnego rodzaju papek domowej roboty oraz koktajli i soków z sokowirówki, wybierałam pieczywo miękkie, głównie chleb tostowy. Bardzo pomaga mi też krojenie kanapek na małe kawałeczki, tzw. dziabasy :D. Pozwala to uniknąć konieczności odgryzania chleba jedynkami. Pewne trudności sprawia mi także jedzenie makaronu spaghetti – głównie dlatego, że początek zahacza się o zamki, podczas gdy koniec jest już w przełyku 😉 Dziwne uczucie! Podobnych wrażeń dostarcza jedzenie rukoli, która jest długa, cienka i łatwo zahacza się o aparat.

Jem wolniej…

Co jeszcze zmieniło się po założeniu aparatu? Na pewno to, że jem trochę wolniej. Dodatkowo po większości posiłków muszę umyć zęby – na początku płuczę usta wodą, żeby nieco oczyścić zamki, a potem już zwykłe szorowanie. Na koniec płukanie jamy ustnej listerine i już 😉 Mycie zębów po jedzeniu i/lub piciu – oprócz oczywiście kwestii zdrowotnych –  jest o tyle istotne przy aparacie estetycznym, że pozwala ograniczyć przebarwianie ligatur. Oczywiście ja mam białe/mleczne ligatury i przyznam, że po miesiącu zauważyłam zmianę koloru. Nie były to przebarwienia widoczne z daleka, jednak gdy codziennie obserwuje się zęby i aparat w lustrze, to jednak daje się zauważyć zmiany. Muszę jednak uczciwie przyznać, że nie unikam specjalnie pokarmów, które mogą farbować i nie odmawiam sobie kawy, herbaty czy soków marchwiowych, ponieważ wiem, że ligatury będę mieć wymieniane co miesiąc.

Dykcja i mowa

Chciałabym podkreślić, że u mnie aparat nie spowodował absolutnej żadnej zmiany dykcji czy też mojego odczucia wymawiania jakichkolwiek wyrazów. Oczywiście czytałam o osobach, które po założeniu aparatu zaczęły seplenić. Przyznam jednak, że dziś trudno mi sobie wyobrazić osobę, która sepleni przez aparat przyklejony do zębów. Oczywiście, jeśli ma coś na podniebieniu lub pod językiem to owszem – jest to możliwe. U mnie jednak – na szczęście – seplenienie się nie pojawiło.

Odleżyny, odgniecenia i podrażnienia na dziąsłach

aparat ortodontyczny 2 dzień 1 zadrutowaniDo samodzielnej aplikacji dostałam wosk stomatologiczny. Przyznam, że użyłam go jak dotąd tylko kilka razy. Pierwszy raz – po 3-4 dniach. Przykleiłam go do fragmentów pierścieni zamontowanych na szóstkach, od strony wewnętrznej/językowej. Te wypustki w przyszłości mają stanowić miejsce zaczepu ekspandera i przyznam, że początkowo trochę mi przeszkadzały. Pamiętam swoją pierwszą myśl, gdy poczułam ich dotyk po obu stronach języka: I to tak przez dwa lata?! Przyklejenie wosku znacznie łagodziło kontakt języka z pierścieniami. Po kilku dniach do tego stopnia przyzwyczaiłam się do pierścieni, że właściwie ich nie czułam. Raz nawet pomyślałam, że po prostu nie mam już pierścieni w ustach (czytaj: połknęłam je :D). Inne podrażnienia w pierwszych dniach noszenia aparatu u mnie nie wystąpiły.

Bonus: spójrzcie na zdjęcie obok. Widoczna na podniebieniu blizna to ślad po – uwaga! – wbiciu plastikowej rurki o długości 1,2 m. Była to rurka od dziecięcego namiotu. Kiedyś o tym opowiem więcej.

Wygląd


Rzecz jasna przy normalnym mówieniu i funkcjonowaniu mało kto w ogóle zauważył, że mam aparat. Koleżanki z pracy po kilku dniach zdziwione pytały:
Już go masz? Oczywiście gdy się uśmiecham, to z bliska aparat daje się zauważyć, co zresztą możecie sprawdzić na zdjęciach. Czasem zęby wyglądają na nieco większe, czy też szersze, bo przecież zajmują nieco więcej przestrzeni, ale mimo tego uważam, że mój aparat ortodontyczny jest bardzo dobrze dobrany.strach przed aparatem zadrutowani

Podsumowując: bardzo przeżywałam nadejście dnia, w którym moje zęby będą zadrutowane. Okazało się, że jak zwykle strach ma wielkie oczy!

 

Kasia / 2016-06-11

Olga · 2018-01-15 14:04

Witaj Kasiu! Od kilku dni jestem zadrutowana :) Zdecydowałam się na aparat estetyczny na górze i zwykły metalowy na dole- tak jak Ty. Póki co mam założony aparat na górnym łuku i przyznam szczerze, że tak jak Ty obawiałam się tego dnia, ale w moim przypadku rzeczywistość okazała się gorsza niż myślałam. Przez 3 dni nie mogłam jeść niczego prócz serków, jogurtów, zup-krem i innych papek, bo wszystkie zęby bolały mnie do tego stopnia, że nie byłam w stanie gryźć. Obecnie jest już lepiej, ale kilka zębów nadal boli. Wiem, że tak musi być i że po każdej wizycie u ortodontki przez kilka dni nie będzie można gryźć, ale taka jest cena pięknego uśmiechu. Zapoznałam się z częścią treści zamieszczonych na blogu i wyczytałam, że używasz szczoteczki sonicznej. W związku z tym mam pytanie czy jest ona bezpieczna dla aparatu, bo szczerze mówiąc też ją mam, ale gdy myję nią zęby mam wrażenie, że za chwilę coś mi odpadnie przy tak dużej rotacji główki szczoteczki. Inną bolączką jest dla mnie wystająca końcówka drucika (mam zamki do siódemki). Cały czas przyklejam tam wosk, ale oczywiście po każdym jedzeniu i myciu zębów wosk odpada i muszę powtórzyć czynność.

Anita · 2018-06-06 15:23

dokładnie! dziś miałam zakładany aparat i po tym, co sie naczytałam w internecie to bałam się tego okropnie. na razie jest ok, zobaczymy po kilku dniach, ale wątpię, żeby ból był nie do zniesienia. bardzo się cieszę, że traifłam na Waszego bloga, wiele wątpliwości rozwialiście :)

Zareklamuj się na Zadrutowanych!
427760 odsłon w 01-09/2018 Zobacz ofertę »