Wizyty kontrolne Zadrutowanych ;)

Wizyty kontrolne Zadrutowanych ;)

Dzień dobry wszystkim! Jest nam bardzo miło, że od czasu do czasu zadajecie nam pytania, jak przebiega nasze leczenie ortodontyczne ?. Faktycznie – ostatnimi czasy mało pisaliśmy o sobie, w zamian za to publikując dla Was sporo wpisów gościnnych, które prezentują nie tylko blaski i cienie noszenia aparatów przez naszych czytelników, ale stanowią także garść przydatnych informacji dla wszystkich zadrutowanych. Pomyśleliśmy jednak, że po kolejnej wizycie w gabinecie (wizyty kontrolne od jakiegoś czasu mamy umawiane tego samego dnia, jedna po drugiej – hura!) – zdamy Wam relację, jak postępują nasze procesy ustawiania zębów i naprawiania zgryzów. Dzisiejszy nasz wpis będzie dwugłosem ?!

Michał: Spotkanie jak zwykle rozpoczęło się od miłego pytania, jak się miewam – odpowiedziałem, że dobrze, ale skoro zęby nie bolą to znak, że czas na wizytę ? (comiesięczną – przynajmniej w przypadku posiadania zwykłego aparatu metalowego). Nauczony doświadczeniem niewyraźnego mówienia z buzią pełną rąk, uprzedziłem pytanie i powiedziałem, że chcę wszelkie łańcuszki i ligatury w takim kolorze, jak miałem obecnie (polecam mężczyznom ciemny niebieski 😉 ) i przeszliśmy do czynności kontroli. Dolny łuk został wymieniony na stalowy. Wcześniej miałem tytanowo-niklowy, ale nie nadawał się już do odpowiedniego podgięcia, więc dostałem nowy kawałek stali ?.

Nowy kawałek stali ;). Richard Kiel / James Bond

Tym samym, siła którą odczuwałem była znaczna – zresztą, większość z Was pewnie wie, jak to jest po wymianie łuku na nowy, także nie odkrywam tu Ameryki. Założony na tej wizycie dolny łuk sięga u mnie jak zwykle do siódemek (przypomnę, że mam komplet ósemek), natomiast górny łuk tym razem obejmuje zęby jedynie do szóstek. Oba łuki zostały starannie ukształtowane na potrzeby prostowania mojego zgryzu.

Zasmucił mnie nieco fakt, że tym razem dostałem dłuuugie łańcuszki, żadnych zwykłych ligatur (choć również 4 krewetki na wszystkich zamkach na piątkach). Dlaczego zasmuciło? Choć ogólnie łańcuszki mi się podobają, to niestety a) łapie się więcej jedzenia “pod aparatem” niż przy zwykłych gumkach (ligaturach), b) trudniej myje się przestrzenie pod łańcuszkiem – po prostu trzeba się nagimnastykować, aby dotrzeć tam szczoteczką. Sam drut nie osłania zębów tak bardzo, jak łańcuszek.

Po zweryfikowaniu zgryzu kalką (nie wiem jak fachowo nazywa się paseczek, który pozostawia ślady po nagryzieniu ? ), ortodontka uznała, że mam skupione dwa punkty zgryzu na szóstkach, dlatego warto je nieco schować i m.in. dlatego zamontowano mi tym razem długie łańcuszki, które się kończą właśnie na szóstkach.

Co ciekawe, łańcuszek umyślnie nie został zaczepiony o jeden zamek (górna prawa piątka), stąd przewidując moje bliskie obserwacje działania aparatu w lustrze ? ortodontka uprzedziła mnie, że nie jest to przypadkowe. I słusznie, bo wiem, że bym się nad tym później w domu zastanawiał ?.

Korzystając z okazji zapytałem, kiedy nakłada się flow na końcu łuków, a kiedy się je ucina (już długo nie miałem flow, ale nie przeszkadzało mi to, ponieważ druty były dobrze przycinane). Sprawa okazuje się prosta – flow można nałożyć na końcówki drutu, jeśli nie przewiduje się jego ruchów w płaszczyźnie przód-tył. W moim przypadku taki ruch jeszcze występuje, dlatego po prostu nie ‘usztywnia’ się końca drutu przy pomocy flow za rurkami na siódemkach.

Miałem (ponownie) wykonany stripping między jedynkami górnymi za pomocą paska ściernego. Gdzieś w komentarzach na Zadrutowanych lub na Facebook widziałem, jak jedna z czytelniczek stwierdziła, że nie zauważyła, kiedy ortodontka wykonała stripping – posunę się do stwierdzenia, że po prostu nie da się go nie zauważyć ?! Choć stripping paskami może nie boli, to jest mało przyjemny i wywiera siły de facto na całą głowę, jeśli między zębami jest ciasno. Pomijam przypadek strippingu tarczą – tego można nie zauważyć tylko, jeśli się zamknie oczy i włoży słuchawki do uszu ?. (Zaznaczę tylko, że w podlinkowanym artykule wyżej piszę, że stripping tarczą jest bezbolesny, mimo że wydaje ona dźwięk jak wiertło dentystyczne – nie ma się czego obawiać.)

Bez przerwy stripping moich łopat ;D

W związku z ‘chowaniem’ szóstek, zostałem uprzedzony, że zęby będą boleć. Cóż, nic nowego – choć, jak się zaraz okaże, faktycznie było to odczuwalne ?.

Kasia: Chwilę po Michale ja zostałam zaproszona na fotel. Na standardowe, aczkolwiek bardzo miłe pytanie, jak się czuję, odpowiedziałam, że ogólnie dobrze, ale niepokoi mnie mały biały fragment kości (naprawdę niewielki), który wystaje z zębodołu po usuniętej lewej dolnej piątce. Najstarsi górale zapewne pamiętają moje przygody z nią. Tym, którzy nie wiedzą, o co chodzi, tłumaczę w skrócie: po ekstrakcji piątki miałam powikłania w postaci trudnego do zatamowania krwawienia. W związku z tym przeszłam zabieg koagulacji, który zatamował krwawienie, ale wypalił dość spory kawałek śluzówki i spowodował, że zębodół nie chciał się goić. Ostatecznie miałam wszyty sączek jodowy, który miał na celu pobudzanie odtworzenia się śluzówki. Dziąsło dość ładnie się odbudowało, ale ponad nim zauważalny był ciągle cienki, dość długi fragment kości. Mniej więcej 3 miesiące po ekstrakcji miałam ten kawałek kości piłowany w znieczuleniu (tak, brzmi strasznie, ale to było porównywalne do zwykłego borowania). Po tym zabiegu dziąsło stało się dużo silniejsze, kość się schowała, a wystawał jedynie kawałeczek blaszki kostnej. Widziało ją już kilku dentystów, ale każdy mówił, że to nic poważnego. Ponieważ jednak niedługo (mam nadzieję), moje szpary poekstrakcyjne będą znikać, pomyślałam, że może jednak warto zrobić z tą cienką blaszką porządek. Ortodontka spojrzała, potwierdziła, że to nic groźnego i takie sytuacje mają miejsce po ekstrakcjach zębów – zwłaszcza dolnych – ale faktycznie lepiej aby na wszelki wypadek obejrzał to chirurg, który w razie potrzeby wyjmie ten kawałek blaszki. Nie będę Wam pokazywać zdjęcia, jak to wygląda, bo prawdopodobnie nic nie byłoby widać.

Po oględzinach mojego dziąsła pani doktor sprawnie zdjęła wszystkie ligatury i wyjęła oba druty. Ponownie obejrzała zęby i uznała, że prawa górna dwójka jest nie za dobrze ustawiona i konieczna będzie zmiana zamka. Raz już miałam zmieniany zamek, ale było to na jednym z dolnych zębów. Dlaczego czasami trzeba wymienić zamki? Otóż, niekiedy trzeba zmienić ich położenie na zębie, aby móc zadziałać inaczej skierowaną siłą. Publikowaliśmy już wpis o zdejmowaniu aparatu i spotkał się on z różnymi komentarzami – część z Was pisała, że boli, a część – że wcale. Moje wrażenia są takie, że ból to może faktycznie zbyt wiele powiedziane, ale na pewno nie jest to zbyt przyjemne. Przyrównałabym to do lekkiego i krótkotrwałego uszczypnięcia. Ortodontka kazała mi przed tym zagryźć gazik – może właśnie dlatego, żeby ból był mniej odczuwalny? Nie wiem. Oczywiście zaraz po zdjęciu zamka przejechałam sobie językiem po zębie – był szorstki, wiadomo – miałam na nim resztki zaschniętego kleju. Aby móc przykleić nowy zamek, ząb został wyszlifowany i wytrawiony. Moim zdaniem to właśnie szlifowanie jest najmniej przyjemną częścią zdejmowania zamka – przypomina to nieco borowanie, a efekty dźwiękowe dodatkowo pogarszają sytuację (Michał: Należy dodać, że Kasia boi się borowania ? ). Ja nigdy nie miałam leczonych zębów przednich, więc operowanie wiertłem przy dwójce było dla mnie dość dziwne ?. Chwilę później ortodontka uznała, że to samo trzeba zrobić z prawą jedynką. Przyznam, że zmiana zamka na jedynce była jeszcze mniej przyjemna, ale na pewno nie nazwałabym tego bólem.

Po wymianie zamków na te dwa zęby założone zostały dwie zupełnie nowe ligatury – przypominają nieco metalowe krewetki, ale są dużo cieńsze, delikatniejsze i białe. Na zdjęciu z samochodu ich nie zobaczycie (cały mój aparat jest mało widoczny – juhu!), ale po przyjrzeniu się z bliska widać je dość dobrze.

Białe ligatury metalowe.

Na koniec zostałam uprzedzona, że te dwa zęby mogą być szczególnie bolesne. Standardowo zadałam też pytanie dotyczące mojej lewej trójki. Przed rozpoczęciem leczenia znajdowała się ona nad łukiem i była znacznie wysunięta przed szereg ?. Znacząco się już przesunęła, ale gdy patrzę na nią z boku, to jeszcze wyraźnie wystaje. Na szczęście usłyszałam, że choć wydaje się, że ząb mocno się już przesunął, to jeszcze wiele jest do zrobienia. Do zamknięcia jest też mój zgryz – obecnie pięknie otwarty, do tego stopnia, że pomiędzy szóstki mogę włożyć czubek języka ?. Jest to dosyć zabawne w zestawieniu z sytuacją Michała, gdzie u niego to właśnie szóstki stykają się najbardziej w zgryzie. Zamknięcie mojego zgryzu będzie prawdopodobnie ostatnim etapem leczenia, ale do tego jeszcze trochę czasu.

Bardzo nam było miło, gdy okazało się, że zarówno u mnie, jak i u Michała nie ma wskazań do wizyty u higienistki. Zobaczcie, jacy byliśmy weseli po tej wizycie ?.

Michał uśmiech nr 2. Kasi odbija.

Tuż po wizycie Michał był głodny, więc zajrzeliśmy do pobliskiego “chińczyka”. Zamówiliśmy zupę z makaronem sojowym, kurczakiem i grzybami moon. Składniki były miękkie, co było nie bez znaczenia w naszej sytuacji tuż po wizycie ?, a makaron sojowy nie sprawiał takich problemów jak krajanka z rosołu ?.

Mamy nadzieję, że Wasze wizyty kontrolne też przebiegają w przyjemnej atmosferze i szczerzycie po nich ząbki, pokazując swoje aparaty ??.

Możecie nas również śledzić na: Instagram ? oraz Facebook ?

Czekamy również na Twoją historię i opis doświadczeń! Zajrzyj tutaj i dowiedz się więcej ?.

Kasia / 2017-05-25

Kamila · 2017-05-25 17:53

Jak myjecie te ząbki, że są takie białe? Ja z moją obsesją na punkcie białych zębów nie mogę się pogodzić, że przez aparat strasznie mi te zęby pożółkły. Mimo stosowania wielu produktów do higieny jamy ustnej nie mogę pozbyć się problemu.

Marta · 2017-05-25 23:27

Jak dla mnie u Michała trzeba by się baaardzo przyjrzeć że potrzebuje aparatu ;p z daleka to są idealnie proste i śnieżnobiałe zęby ;p

Kasia · 2017-05-26 13:09

Kamilo, o czyszczeniu zębów pisaliśmy kilka razy – m.in tutaj: http://zadrutowani.pl/2017/01/07/aparat-ortodontyczny-a-osad-na-zebach/, tutaj: http://zadrutowani.pl/2016/10/10/szczoteczki-miedzyzebowe-do-aparatu-ortodontycznego-wyciory/ oraz tu: http://zadrutowani.pl/2016/10/06/jaka-paste-wybrac-przy-aparacie-ortodontycznym/

Mi początkowo też wydawało się, że to zęby się przebarwiają, ale na szczęście zażółcają się głównie ligatury. Jeśli jakkolwiek Cię to pocieszy, to nam niekiedy też się wydaje, że nasze zęby również utraciły swój jasny kolor. Pocieszamy się jednak, że po zdjęciu aparatów wszystko wróci do normy. I kto wie – może nawet wybielimy sobie wtedy zęby? 😀

Jeśli kolor Twoich zębów wskutek przebarwień nie daje Ci spokoju, to wybierz się na wizytę do higienistki, która z pewnością znajdzie jakieś rozwiązanie problemu :).

Pozdrawiamy!

Michał · 2017-06-03 00:42

Marta, dziękuję :D. Wydaje mi się, że światło jest nie bez znaczenia (w pomieszczeniach na zdjęciach już nie wydają się takie śnieżno białe :D :( ). Jeśli natomiast chodzi o ich układ - nie miałem głębokiej wady, natomiast jakieś 10 miesięcy z aparatem zrobiło już swoje :). Pozdrawiam serdecznie ^^!

Zareklamuj się na Zadrutowanych!
427760 odsłon w 01-09/2018 Zobacz ofertę »