Aparat stały a przetrwałe zęby mleczne

Aparat stały a przetrwałe zęby mleczne

Halo zadrutowani! Czy pamiętacie, kiedy wypadły Wam mleczne trójki? Tak, sprawdźcie językiem, które to zęby i przypomnijcie sobie ten moment ?. Już? No to zapraszamy do dalszej części lektury.

Czasami jest tak, że zęby mleczne zostają na swoim miejscu – po prostu nie wypadają. Dzieje się tak, ponieważ w dziąsłach nie tworzą się zawiązki zębów stałych, które mogłyby spowodować rozchwianie mleczaków. Brak zawiązków zębów to po prostu brak tworu, z którego następnie mogłyby wyrosnąć zęby stałe, zastępujące mleczaki. Nie znaleźliśmy jednoznacznych danych, mówiących o przyczynach braków zawiązków. Ponieważ jednak zawiązki zębowe tworzą się już w życiu płodowym człowieka, wydaje się, że nie bez znaczenia są czynniki, które leżą po stronie rodziców, przekazujących materiał genetyczny dziecku: ich choroby, stosowane leki, niewłaściwa dieta, inne.

Niewłaściwa dieta ?

Zęby mleczne są z reguły mniejsze niż zęby stałe. Przetrwanie mleczaków może zatem mieć wpływ na ułożenie pozostałych zębów. Właśnie taką sytuację miała Ola, nasza 24-letnia czytelniczka, obecnie już zadrutowana. Podobnie jak u poprzedniej czytelniczki, także Oli, również w tym przypadku przetrwałym zębem mlecznym okazała się być trójka (górna, prawa).

Zapraszamy do zapoznania się z historią Oli ?.


Do ortodonty zawitałam z problemem tylko i wyłącznie estetycznym. Miałam hopla na punkcie swoich zębów. Wstydziłam się uśmiechać, co także odbierało mi pewność siebie. Powinnam była zająć się tym znacznie dużo wcześniej! Ale ponieważ na aparat, a tym samym – równe i zdrowsze zęby nigdy nie jest za późno, dopiero teraz gonię swoje marzenia i walczę o piękny ‘Hollywood smile’. Myślę, że najtrudniej jest zacząć- później idzie już z górki. Najważniejsze to znaleźć rzetelnego ortodontę, który podpowie, wytłumaczy, pokaże i przede wszystkim nie odstraszy! Pierwszym krokiem jednak zazwyczaj jest dokładne wyleczenie zębów oraz zdjęcie kamienia. Tak właśnie było u mnie.

Po wyleczeniu zębów oraz wymianie starych amalgamantowych plomb na nowe (białe, światłoutwardzalne) skierowałam się do ortodonty w Siedlcach, skąd pochodzę. Na pierwszej konsultacji od razu wykonano całą diagnostykę: fotografie aparatem zwykłym, zdjęcia rtg oraz modele. Wizyta nie była tania – kosztowała mnie 500 zł – ale dla prostych zębów byłam w stanie wydać fortunę ?. Po analizie ortodonty usłyszałam “’wyrok”: zgryz krzyżowy lewostronny, zwężenie szczęki i uwaga uwaga: przetrwały ząb mleczny bez zawiązka zęba stałego, w wieku 24 lat ?.

Ząb mleczny u 24 letniej Oli.

Podczas następnej wizyty ortodontka przedstawiła mi cały plan leczenia. Obejmował on poszerzenie szczęki, która podobno zwęziła się – czy też nie rozrosła – wskutek długiego ssania kciuka w dzieciństwie. W związku z tym ortodontka na początek zaleciła założenie aparatu stałego na górny łuk oraz stałego aparatu Quad Helix [1] na podniebienie. Mniej więcej dwa miesiące później – założenie aparatu także na dolne zęby. Plan leczenia obejmował także usunięcie dolnej lewej czwórki. Czas leczenia szacowany był na mniej więcej 2 lata, w tym około pół roku noszenia Quad Helixa. Po jego zdjęciu, mam mieć założony cienki drut (ekspander), który ma na celu podtrzymanie uzyskanego efektu poszerzenia szczęki. Zaproponowany mi plan leczenia zakłada ominięcie założenia zamków na przetrwały ząb mleczny. Aby nie być panną bez zęba na przedzie, nie chciałam go usunąć przed założeniem aparatu. Mój mleczak nie przeszkadza w leczeniu ortodontycznym, ale jeśli przypadkiem go “zgubię”, niezbędne będzie wstawienie implantu ;(. Nie uśmiecha mi się to za bardzo, ponieważ koszt leczenia implantologicznego to około 3-4 tysięcy zł za gotowy implant, a do tego dochodzą jeszcze dodatkowe prześwietlenia i koszty samych wizyt. Całość to około 5 tysięcy zł.

Po dokładnym omówieniu wszystkich szczegółów przez moją ortodontkę, przystąpiłyśmy do działania. 10 stycznia br. założono mi metalowy aparat na górny łuk oraz wspomniany już aparat Quad Helix, w celu poszerzenia łuku górnego.

Czy bolało, czyli… Cierp ciało, coś chciało 😉

Pierwsze godziny z aparatem były wspaniałe – w końcu się udało i zostałam zadrutowana! Jednak poźniejsze godziny i dni już takie kolorowe nie były. Zęby bolały, chociaż przyznam, że spodziewałam się jeszcze większego bólu (taki ze mnie hardcore ;)). Jeśli chodzi o aparat Quad Helix, którego noszenia wiele osób się obawia, to mogę uspokoić: nie było aż tak źle. Na początku czułam lekki ucisk i zaczęłam seplenić (jakby nie patrzeć ułożenie języka było już troszkę inne), ale spokojnie, można było mnie zrozumieć. Z czasem wszystko zmieniło się na lepsze. Jeśli chodzi o dolegliwości bólowe, to zapewniam Was, że Quad Helix absolutnie nie kaleczył mi podniebienia. Czasami, jak język się ‘zaplątał’, można było poczuć lekkie uszczypnięcie. Naprawdę, do wszystkiego można przywyknąć ?.

Przy ‘podkręceniu’ Quad’a, jest on na chwilę ściągany.

Podkręcanie Quad’a ?

Przez chwilę czuje się ulgę, że już nic nie przeszkadza, jednak po chwili wydaje się, że że jednak czegoś brakuje ?. Jeśli czeka Was noszenie tego wynalazku na podniebieniu, zapewniam, że naprawdę nie ma się czego obawiać. Może brzmi strasznie (wygląda nie lepiej), ale czego się nie robi dla pięknego uśmiechu!

Na pewno wszyscy zadrutowani wiedzą, jakim nieprzyjemnym uczuciem bywa spożywanie posiłków zaraz po założeniu drucików. Szczególnie dziwnie jadło mi się z uwagi na obecność aparatu podniebiennego. U mnie też w pierwszych dniach nie obyło się bez zupek i kaszek, choć jedzenie miękkich parówek też szło mi całkiem nieźle ?. Po mniej więcej 3 dniach zaczęłam jeść kanapki (krojone i od razu popijane herbatką). Samo jedzenie przy użyciu moich zadrutowanych zębów i podniebienia nie bolało, ale z początku bardzo denerwowało. Zwłaszcza, gdy kawałki jedzenia zaplączą się w aparat na podniebieniu ?.

Obecnie minęło już prawie 6 miesięcy, odkąd zaczęłam nosić aparat. W międzyczasie usunięto mi dolną lewą 4-kę i założone zamki na żuchwie (na początku 2 zęby nie były podpięte pod całość). Aby wprowadzić dolnego kła na swoje miejsce, został mi założony łańcuszek. Przy kolejnej wizycie na górnych zębach pojawiła się również sprężynka, która ma na celu ‘rozepchanie’ zębów i zrobienie miejsca dla implantu (mój mleczak jest naprawdę malutki, więc dodatkowe miejsce się przyda, gdybym jednak musiała go wstawić.

Leczenia idzie zgodnie z planem, można nawet powiedzieć, że lepiej niż razem z moją ortodontką się spodziewałyśmy. Jeśli dalej tak będzie dobrze szło, być może uwiniemy się w mniej niż 2 lata ?.

Znajomi planują wyprostować swoje zęby? Podajcie im nasz adres ??!
Jeśli jeszcze tego nie zrobiła(e)ś, dołącz do nas na Instagram ? oraz Facebook ?.


[1]Aparat Quad-Helix zaliczany jest do tzw. aparatów stałych grubołukowych – tego typu aparaty wykonuje się z drutu – na ogół ze stali nierdzewnej – o średnicy ok.9-1,1 mm. Na aparat składają się 4 symetryczne pętelki – dwie znajdują w przedniej części aparatu i dwie w tylnej oraz ramiona aparatu – druty przebiegające wzdłuż podniebienia lub za zębami.Tego typu aparat cementuje się do zębów trzonowych lub przylutowuje do pierścieni zamontowanych na zębach. Ewentualnie zaczepia się drut specjalnymi gumkami. Aparat Q-H służy głównie do poszerzania łuku górnego – choć niekiedy można poszerzyć nim również łuk dolny (po odpowiedniej modyfikacji) – oraz korekcji zgryzu krzyżowego.

Aparat quad helix

Kasia / 2017-06-22

Marzena · 2017-12-22 10:53

Powiem tyle, jesteś super dzielna. Ja mam dokładnie to samo, tyle, że miałam zatrzymaną trójkę w podniebieniu i musiałam mieć usuniętego mleczaka. Z tego samego powodu co ty nigdy nadmiernie się nie uśmiechałam co wpływało na małą pewność siebie i to, że ludzie mnie powierzchownie oceniali jako osobę mało sympatyczną "a bo ona nigdy się nie uśmiecha". ja miałam ten kłopot, że zęby w górnej części były zbyt daleko od siebie ustawione (duża szczerba z przodu też mojemu samopoczuciu nie pomagała). Natomiast zęby na dole były zbyt ciasno ustawione. Zaczęło się od usunięcia dwóch ósemek....co nie należało do przyjemnych rzeczy. Potem aparat na górne zęby, lip bumper na dole żeby poszerzyć szczękę. Następnie miałam założony łuk na podniebienie. Było jeszcze gorzej, do tej pory lekarza nie dopuszczałam do siebie ze szptaułkę bo powodowało to u mnie odruchy wymiotne....to można sobie tylko wyobrazić jak czułam się po jego założeniu. Odruchy wymiotne i uczucie duszenia non stop. Całe szczęście po kilku dniach organizm się przyzwyczaił. Moje leczenie też przewidywano na dwa lata. Usczęśliwiona poszłam do niego we wrześniu i jakoś tak zeszła rozmowa na termin ściągnięcia aparatu...a on mi na to, że trzeba założyć łuk na dolne zęby (pokazał mi plan leczenia) i zdejmowanie za rok. Trochę dołujące jak to słyszysz cztery miesiące przed planowanym zakończeniem. Po drodze miałam jeszcze odsłanianego zęba, to się z powodzeniem udało! :)...no nic przeżyłam dwa lata przeżyję jeszcze rok.

Zareklamuj się na Zadrutowanych!
427760 odsłon w 01-09/2018 Zobacz ofertę »