Ostatnio oglądałem materiał filmowy jednego z polskich producentów past do zębów. Utknęło mi w pamięci następujące sformułowanie:

Ciekawostką jest, że pastę wyciskamy na suchą szczoteczkę, to znaczy nie moczymy jej wcześniej w wodzie.

Fakt, że była to pasta o dosyć ciekawym/specyficznym działaniu, natomiast zainteresowało mnie, czy stwierdzenie to ma również zastosowanie do pozostałych past do zębów. Przyznam, że sam nie znam jeszcze odpowiedzi na to pytanie, dlatego nie liczcie, że znajdziecie ją w tym mini-wpisie. Niemniej, temat wart jest zgłębienia!

Przy najbliższej okazji zapytam o to zarówno higienistkę jak i ortodontkę. Teraz natomiast chciałbym przytoczyć kilka argumentów, które mogą przemawiać za lub przeciw moczeniu szczoteczki przed myciem zębów.

Preferencje

Ludzie mają różne preferencje:

  • nałożenie pasty bez uprzedniego zmoczenia
  • zmoczenie szczoteczki, następnie nałożenie pasty
  • zmoczenie szczoteczki, nałożenie pasty, następnie ponowne zmoczenie szczoteczki
  • zmoczenie szczoteczki, pominięcie pasty 😅
  • ani woda, ani pasta – tzw. dry-brushing

Osobiście zaliczam się do osób, które moczą szczoteczkę zarówno przed nałożeniem pasty, jak i po. O całkowitym pominięciu pasty również słyszałem, ale zarówno to jak i ‚dry-brushing’, czyli szczotkowanie na sucho są warte osobnego wpisu, więc nie będziemy dzisiaj poruszać tych tematów.

Sama pasta?

Wczoraj wieczorem przypomniałem sobie o cytowanej wyżej sentencji i stwierdziłem, że spróbuję umyć zęby bez moczenia szczoteczki. Raczej dawno tego nie robiłem, bo moczenie szczoteczki weszło mi już w krew. Być może część z Was już tego również próbowała. Przyznam, że pierwsze trzy sekundy nie są specjalnie przyjemne. Niemniej pasta sprawia wrażenia zdecydowanie bardziej lepiącej się do zębów (co raczej jest zaletą, a nie wadą). Z resztą, ślina szybko zaczyna robić swoje i jest w ustach na tyle wilgotno, że szybko zapomina się o fakcie nie zmoczenia szczoteczki.

Argumenty za i przeciw

Po porannej higienie zacząłem szukać informacji na ten temat w Internecie.

Zacząłem od tego wątku (po angielsku, nazwijmy go A.) na Reddit i choć wypowiedzi było wiele, raczej nikt z wypowiadających się osób nie był „z branży”. Większość jednak informowała, że moczy szczoteczkę (przynajmniej przed lub po, czasem i przed i po). Znalazło się również kilka osób, które szczoteczki nie moczyły i podejmowały próbę przedstawienia argumentacji przemawiającej za ich racją. Przyznam, że wątek był również dosyć zabawny, ale do tego jeszcze wrócimy.

Następnie znalazłem ten wątek (po angielsku, nazwijmy go B.), również na Reddit zaczynający się od sformułowania, że to właśnie higienistka poinformowała pacjenta, iż nie należy moczyć szczoteczki przed myciem zębów. Na pewno zgodzę się z tym fragmentem napisanym przez osobę, która przedstawiła się jako wykonująca zawód dentysty:

Aby prawidłowo używać pasty, należy przestrzegać instrukcji producenta. Niektóre pasty (zwłaszcza [na receptę] o wysokiej zawartości fluoru) mają specjalny sposób stosowania.

Nie ulega wątpliwości, że czytanie instrukcji jest dobrym pomysłem, choć spójrzmy prawdzie w oczy – ile z Was czytało szczegółowy opis na opakowaniu lub stronie producenta? Pewnie niewiele. Jeśli chodzi natomiast o pasty/żele z wysoką zawartością fluoru – mam nadzieję, że wszyscy 😉.

Chłopiec myjący zęby

Zmiękczyć włosie!

W wątku A. znalazły się osoby, które mówiły, że moczą szczoteczkę ciepłą wodą, aby zmiękczyć jej włosie. Dentysta z wątku B. stosuje ciętą ripostę i już w pierwszym punkcie pisze, że jeśli masz szczoteczkę z twardym włosiem, należy ją wymienić na taką, która ma włosie miękkie. Innymi słowy, „zmiękczenie włosia szczoteczki” to nietrafiony argument do jej moczenia ciepłą wodą. Jeśli natomiast włosie jest „średnio-twarde”, na pewno dobrym pomysłem będzie nie dociskanie szczoteczki mocno do zębów, zwłaszcza przy szczoteczkach elektrycznych/sonicznych (bo zniweluje to ich porządane działanie).

Kiedy trzeba uważać?

Inny dentysta z wątku B. pisze, że w większości przypadków nie ma to znaczenia. Ma znaczenie natomiast przy niektórych pastach (z inną formą fluoru, jak przykład podał Crest Pro Health, niedostępną z resztą na naszym rynku), w przypadku których trzeba zmoczyć pastę przed szczotkowaniem. Nie chcę uogólniać, ale na ten przypadek raczej się nie natkniecie – a nawet jeśli, to przekaże Wam stosowne instrukcje dentysta lub higienistka (lub dentystka i higienista 😁).

Efektywność usuwania płytki

W wątku B. pojawiła się opinia, że moczenie włosia szczoteczki może zmniejszyć efektywność czyszczenia zębów z pytki, co potwierdza inny użytkownik z wątku A.

Zawsze moczyłem szczoteczkę przed nałożeniem pasty, ale zapytałem moją dentystkę, a ta powiedziała, aby tego nie robić. Spróbowałem raz i nigdy nie wróciłem do moczenia szczoteczki, sama pasta sprawa wrażenie dobrze czyszczącej. Uważam również, że pasta jest bardziej efektywna jako pasta, a nie piana, piana jest jak placebo.

Słuchajcie, nie myjecie zębów [pieniącym się] mydłem, ale pastą. Przypomnijcie sobie, czy kiedy dentysta/higienistka czyści Wam profesjonalnie specjalnymi pastami [ściernymi] zęby, to macie kiedykolwiek w ustach pianę?

 

Muszę przyznać, że ta argumentacja do mnie przemawia. Obawy innych biorących udział w dyskusji na temat tego, że szczotkowanie samą pastą może uszkodzić szkliwo (o ile nie robimy tego częściej niż 2-3 razy dziennie) nieco mnie dziwią, biorąc pod uwagę, jak niesamowicie twardym materiałem jest szkliwo. Owszem, kompulsywne szczotkowanie pastą z krzemionką wiele razy dziennie może mieć negatywny wpływ na nasze szkliwo i wrażliwość zębów, ale mówimy tu o normalnym szczotkowaniu 😉.

Funkcja piany

O ile argumentacja o „myciu pastą jako pastą, a nie pianą” do mnie przemawia, to przecież pisaliśmy wcześniej, że szczoteczki soniczne wtłaczają pianę z pasty w przestrzenie międzyzębowe. Jeśli nie ma piany, może nie działają one tak dobrze? Otóż nie jest tak, że te brak kilku kropli wody spowoduje, że piany w ogóle w ustach nie będzie. Ślina robi swoje. Dopisałbym tu coś o nitkowaniu, ale mini wpis nie jest już taki mini 😂.

Trzeba… opłukać

Wspomniałem, że wątek A. był dosyć zabawny. Otóż argumentem niektórych osób za płukaniem szczoteczki nie był komfort szczotkowania, ale fakt, że szczoteczkę należy spłukać z bakterii, które unoszą się w łazience, jeśli ta zawiera również muszlę klozetową 😅. MythBusters już pokazali, że bakterie tego rodzaju są wszędzie, również poza łazienką, więc jesteśmy wystawieni na ich działanie, czy się nam podoba czy nie. Jeśli ktoś uważa, że opłukanie szczoteczki wodą ma pomóc w pozbyciu się ich… cóż. Powiedziałbym, myth busted!

Podsumowanie

To miał być mini-wpis, a ja zaczynam się rozkręcać, także zatrzymajmy się na razie. Szczerze mówiąc, jest to na tyle interesujący temat, ze chętnie wrócę do niego ponownie jak dowiem Cię czegoś więcej.

A Ty, moczysz szczoteczkę przed lub po nałożeniu pasty? A może podpowiedział Ci coś na temat Twój specjalista od higieny jamy ustnej? Daj znać w komentarzu pod artykułem, chętnie się dowiemy co myślicie 😊.


Jeśli znajomi planują wyprostować swoje zęby, podajcie im nasz adres 😉💕!
Jeśli jeszcze tego nie zrobiła(e)ś, dołącz do nas na Instagram 🏖 oraz Facebook 👍.