Plan leczenia, czyli „nie tak szybko”

Plan leczenia, czyli „nie tak szybko”


Jako że “zadrutowani” jest w liczbie mnogiej, wypadałoby, abym i ja coś napisał 😉 Niestety na aparat ortodontyczny jeszcze będę musiał poczekać. A oto dlaczego…

IMG_20160517_154116Zacznijmy od tego, że przygotowanie planu leczenia zajmuje trochę czasu. Po czterech tygodniach oczekiwania doszło do nieporozumienia, ponieważ okazało się, że moja wizyta ma miejsce dopiero za kolejny tydzień. Lekkie podirytowanie szybko zastąpiło uczucie zrezygnowania, ponieważ i tak okazało się, że niezależna pracownia, która przygotowuje modele z wycisków, jeszcze ich nie przesłała. Pozostało mi tylko wzruszyć ramionami i odczekać kolejny tydzień.

W końcu nadszedł dzień, kiedy to wybrałem się na wizytę, aby zapoznać się z opracowanym planem leczenia. Niestety, przygotowania zajmą dłużej, niż się tego spodziewałem. A powodem jest cienki biotyp.

Zanim zostanę zadrutowany, cienki biotyp należy poprawić. Bez tego leczenie ortodontyczne mogłoby wręcz pogorszyć zgryz i stan uzębienia. Nawet nie chcę myśleć, jakie mogłoby to mieć konsekwencje. Proste pytanie – lepiej murować dom na piasku czy fundamencie? Wybieram to drugie.

Konsultacja planu leczenia z periodontologiem dopiero przede mną (a dokładnie, jutro), ale już teraz znam ogólny zarys leczenia. Najpierw zostanie mi pobrana krew. W specjalnej wirówce zostanie oddzielony jej składnik (zapewne płytki krwi), a następnie tym składnikiem zostaną ostrzyknięte moje dziąsła. Inaczej rzecz ujmując – moje dziąsła zostaną wzmocnione moją własną krwią. Na razie nic strasznego. Gorzej z tym, ile to zajmie. Rezultat będzie widoczny po ~miesiącu, wówczas periodontolog oceni, czy musimy zabieg powtórzyć, czy można kontynuować leczenie. Jak to usłyszałem, wyobraziłem sobie, jak to czekam kolejne 3 miesiące na założenie aparatu. Dodam, że wyleczyłem już uzębienie w poprzednich miesiącach, więc temat “zakładania aparatu” tak naprawdę został otwarty jakieś pół roku temu.

Wiem również, że przy okazji kortykotomii (nacinanie dziąseł i naruszanie korzeni w celu wywołania ich wzrostu) mam mieć wzmocnione kości za pomocą biomasy kostnej pochodzenia zwierzęcego. O tym więcej wkrótce, niewątpliwie temat będzie ciekawy.

Troll-FacePrzejdźmy do rzeczy 😀 Dowiedziałem się, że mam dysproporcję rozmiaru żuchwy i szczęki. Żuchwa jest za duża (patrz obrazek 😀 ). Co ciekawe, nie raz słyszałem komplementy na temat mojej żuchwy 😉 Natura jest na tyle niesamowita, że skompensowała tą wadę takim a nie innym układem zębów: zboczenia i rotacje siekaczy i kłów, nieprawidłowy zgryz po jednej stronie. Potocznie ujmując, stłoczenia, nieco obrócone zęby i krzywy zgryz (choć przyznam, że to ostatnie praktycznie nieodczuwalne).

Warianty leczenia są dwa:

  1. Leczenie bez operacji, a jedynie poprawienie zgryzu, bez korekcji szkieletu

Oba łuki, górny i dolny, dostaną aparat stały. Leczenie ma trwać 1,5~2 lata, ale prawdopodobnie jest to określone “dla bezpieczeństwa” – Pani ortodontka mówi, że powinno to w moim przypadku trwać krócej. Również dlatego, że po kortykotomii zęby przesuwają się szybciej, a pierwsze wizyty są co 2 a nie 4 tygodnie.

Na części zębów zostanie wykonany stripping (czyli lekkie zeszlifowanie ich boków), aby zrobić miejsce na przesunięcie dolnej szczęki i uszeregowanie zębów. Jednocześnie zostaną zainstalowane dwa zakotwienia na śrubach (tzw. mini screws), aby zapobiec wychyleniu zębów dolnych i tym samym dekompensacji wady.

Wygląda na to, że moje ósemki (tak, mam komplet i nie ma wskazań do ekstrakcji) mają przedwczesny kontakt przy zamykaniu ust. Szczerze mówiąc tego nie czuję (nawet gdy się tego doszukuję), ale na modelu wygląda to trochę jak źle zamontowany zawias. Najpierw dotykają się ósemki, a następnie cała reszta zębów – podczas gdy ósemki już tracą kontakt.

Na koniec, po zdjęciu aparatów, dostanę aparat retencyjny stały na zębach żuchwy (znany większości osób, które nosiły współczesny aparat ortodontyczny) oraz… werble proszę… aparat retencyjny ruchomy na zęby szczęki (!) na okres minimum 5 lat =_= Uroczo 😀

Podsumowując, decydując się na aparat musicie się spodziewać, że zakładanie aparatu nie jest tak proste, jak zakładanie butów. Najpierw należy wyleczyć wszystkie zęby. Następnie należy się pogodzić, że potencjalnie to wcale nie zamknie tematu “przygotowania” do założenia aparatu. Ukorzenienie zębów, dziąsła – wszystko musi być jak należy.

Ach.. zakończmy zabawnym akcentem.. Powiedziałem, że warianty leczenia są dwa.

  1. Leczenie skojarzone ortodontyczno-chirurgiczneIMG_20160517_150417

Przytoczę szczegóły jedynie ogólnikowo, ponieważ słysząc zakres leczenia i posiadając (wydawałoby się?) niewielką wadę, nikt o zdrowych zmysłach nie zgodziłby się na to. Niemniej, sam zapytałem o “wariant numer 2”, ponieważ chciałem to po prostu usłyszeć.

Pomijając już wszelkie niezbędne przygotowania opisane wyżej, które należy i tak wykonać (jak poprawienie cienkiego biotypu), ortodonta najpierw przygotowuje (przy pomocy aparatu stałego) zęby tak, że wygląda to tylko coraz gorzej. Zapytacie jaki jest w tym cel. Otóż, gdy tak przygotowane zęby wydają się pacjentowi już naprawdę dziwne i ogarnia go przerażenie i zwątpienie – dopiero robi się ciekawiej. To przygotowanie jest po to, aby następnie chirurg mógł odciąć górną i dolną szczękę (tak, dobrze to przeczytaliście) i idealnie zestawić je w trakcie tegoż zabiegu chirurgicznego. Innymi słowy, najpierw (wydawałoby się) psuje się zgryz, aby następnie chirurg mógł go pięknie zestawić jak dwa pasujące do siebie klocki lego. Kolejne przybliżenia są już mocno przez mgłę, ponieważ na tym etapie to co słyszałem zaczęło wypadać mi drugim uchem. Pokarmy płynne przez kilka miesięcy, potrzeba założenia szyny, rekonwalescencja przez pół roku, później rehabilitacja… u logopedy. Przecież na tym etapie mamy już do czynienia ze zmianami w układzie mięśni twarzy. Jeśli Twoja sytuacja nie jest naprawdę poważna, i Ty nie zdecydujesz się na takie leczenie. W tym momencie przypomniała mi się historia kolegi ze studiów, który spotkał się na nartach z drzewem. Na pewno zachęcę go do gościnnego wpisu na blogu, ale nie spodziewajcie się “odcinania szczęk”, choć jego przypadek był bardzo poważny.

Jeśli ktoś z Waszych znajomych myśli o założeniu aparatu, podeślijcie im ten wpis. Może pomoże on w przygotowaniu na wymagana dawkę cierpliwości 🙂

Korzystając z okazji, dziękuję mojej Pani ortodontce za regularnie okazywaną serdeczność i odpowiadanie na moje wszelkie pytania, a nawet pomoc przy niektórych zdjęciach 🙂

Michał / 2016-06-05

Lidka · 2016-12-30 21:23

Witajcie!
Ja jestem właśnie typem z 2 opcji. Z racji tego że moja żuchwa nie urosła tak duża jak należy mam kilka problemów które może rozwiązać tylko operacja. Mianowicie zbyt mało miejsca na język (co skutkuje częstym przygryzaniem), aby ugryźć cokolwiek muszę żuchwę wysuwać do przodu, co skutkuje ścieraniem się stawów, a co za tym idzie coraz poważniejsze ryzyko „wypadania” żuchwy. W teorii jest możliwość „maskowania” mojej wady, tylko niestety z estetycznego punktu widzenia nie ma to kompletnie sensu, bo uzyskałabym wygląda 70-cio letniej kobiety bez protezy, przez cofnięcie zębów, no i dodatkowo nie poprawiłoby to moich problemów z oddychaniem, które wywołane są naciskiem tkanek na gardło. Dlatego też zdecydowałam się na wykonanie operacji, na pewno jednoszczękowej (czyli przesuwania żuchwy), a być może konieczna będzie również dwuszczękowa. Na chwilę obecną mam aparat od września, czyli zostało mi jeszcze jakieś 9 miesięcy przygotowań do operacji, a potem kolejny rok noszenia aparatu, po operacji. ale mając w perspektywie dużo łatwiejsze życie i dodatkowo dużo lepszy efekt estetyczny zdecydowałam się na opcję z operacją.
Pozdrawiam Lidka

michal · 2017-01-02 21:20

Witaj Lidko!

Dziękujemy za ten komentarz. Z tego co nam wiadomo, pacjenci ortodontyczni rzadziej decydują się na operację, pokładając wszelkie nadzieje w aparacie. Poza tym pewnie opcji z operacją towarzyszą zdecydowanie większe obawy. Gratulujemy Ci odwagi i mamy nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze!

Czy spotkałaś się z informacją, że przed operacją zęby ustawiane są w taki sposób, że w ocenie pacjenta pogarsza się zgryz, po to by po operacji zestawić szczękę i żuchwę idealnie względem siebie? Pytamy o to, bo taką informację uzyskaliśmy od ortodonty (nam też proponowano operację ortognatyczną).

Lidka · 2017-01-03 13:39

Moi drodzy.
Muszę potwierdzić, szczególnie przy operacjach progeników (czyli w przypadku kiedy żuchwa jest wysunięta dalej niż szczęka) pogorszenie zgryzu jest nie tyle w ocenie pacjenta, ale jest nawet dość mocno widoczne. Wynika to z faktu, że przy takich wadach, zęby „dostosowują” się do budowy i górne wychylają do przodu, a dolne do tyłu, więc kiedy mówiąc potocznie ustawi się je do pionu, wada jest mocno widoczna, ale po operacji, zgryz składa się idealnie tak jak powinien. Mój przypadek jest dokładnie odwrotny. Ale już po 4 miesiącach noszenia aparatu zauważam pogłębienie się wady, bo dolne siekacze wracają do pionu i przerwa między górą a dołem robi się coraz większa. Przyznaję że obserwowanie jak zmienia się układ zębów jest fascynujące 🙂
Pozdrawiam Lidka

Zareklamuj się na Zadrutowanych!
427760 odsłon w 01-09/2018 Zobacz ofertę »