Progenia – jak ją leczyć? cz. 2

Progenia – jak ją leczyć? cz. 2

Rekonwalescencja po operacji ortognatycznej

Po powrocie do domu trochę odżyłam. Przełamałam się i zaczęłam w końcu jeść przeciery, słoiczki i zupy, które gotowała mi Mama. Brałam też antybiotyk przypisany przez doktora oraz proszki przeciwbólowe z kodeiną, kiedy bolała mnie szczęka. Mijał wtedy już drugi tydzień września, a ja byłam cała opuchnięta.

W perspektywie (jeszcze we wrześniu) miałam wyjazd na studia do innego miasta. W związku z tym miałam dość jasno określony cel: sprawić, aby opuchlizna jak najszybciej zniknęła. Nie mogłam przecież pojawić się na studiach z taką bulwą zamiast twarzy. Choć wydawało się niemożliwe, żeby opuchlizna po takiej operacji zniknęła w dwa tygodnie, to jednak postanowiłam walczyć i robić wszystko, aby przyspieszyć proces gojenia. I znowu – możecie mi wierzyć lub nie – pod koniec września wyglądałam już jak człowiek!

Co takiego robiłam, żeby pućki się zmniejszały? Na miarę swoich możliwości starałam się dużo ruszać. Codziennie wieczorem wychodziłam na spacer z Mamą, z Siostrą lub z moją Przyjaciółką. Chodziłam też do gabinetu rehabilitacji na drenaże limfatyczne, czyli takie delikatne masaże twarzy i szyi, które miały na celu pobudzić krążenie limfy. Codziennie również przykładałam sobie chłodne, żelowe okłady do twarzy. I to właściwie wszystko. Dzięki wyżej wymienionym czynnościom udało mi się w miarę dojść do siebie przez trochę ponad dwa tygodnie.

W czasie rekonwalescencji pojawiałam się też na cotygodniowych wizytach u ortodontki i chirurga. Na kontrolach słyszałam, że wszystko prawidłowo się goi. Co więcej: nie musiałam nosić wyciągów! Miałam za to „trenować” otwieranie buzi i faktycznie niemal z każdym dniem mogłam ją otworzyć coraz szerzej 😊. Euforia pojawiła się, kiedy na luzie mogłam włożyć do buzi dużą łyżkę stołową z zupką. Niesamowite wrażenie! 😄

Stopniowo także wracało mi czucie. Najdłużej nie miałam czucia na bródce, lecz na szczęście i ono w końcu się pojawiło.

Z perspektywy czasu nawet dla mnie wszystko to brzmi, jakby było łatwo, ale muszę przyznać, że po operacji nie czułam się najlepiej. Będąc ciągle opuchniętą naprawdę źle się czułam ze swoim wyglądem. Nie dochodziło do mnie to, że to tylko tymczasowe, że opuchlizna zejdzie. Na szczęście przez cały ten czas, gdy byłam taka przybita, była przy mnie moja Mama, która pocieszała mnie i wysłuchiwała moich żalów.

Przed samym moim wyjazdem na studia poszłam na kontrolę do chirurga i usłyszałam, że jednak trzeba będzie założyć mi wyciągi. Nie były to jednak standardowe wyciągi gumowe, lecz wyciągi zakładane na śruby, wkręcone w kości żuchwy i szczęki, między jedynkami a dwójkami, po obu ich stronach. Śruby te były wkręcane w znieczuleniu miejscowym, więc nie było to bolesne. Założono mi jednak najmocniejsze wyciągi i takim sposobem znów nie mogłam otwierać buzi ☹️. Byłam załamana, bo nie byłam w stanie nawet włożyć sobie widelca z jedzeniem do ust. Poza tym po zejściu znieczulenia naprawdę mocno bolała mnie szczęka i żuchwa 😫. Na początku płakałam z bólu, co nigdy mi się nie zdarzyło, nawet po operacji. Po pewnym czasie przywykłam jednak do życia z kolejną porcją metalu w buzi. Nauczyłam się zdejmować sobie wyciągi do jedzenia, a następnie je nakładać. Nie wyobrażacie sobie, ile wosku ortodontycznego zużyłam w czasie kiedy nosiłam te śruby. A nosiłam je z dobre pół roku. Zdejmowanie ich trwało dosłownie 5 minut i nic nie bolało – a jaka ulga to była!

Po upływie dwóch i pół tygodnia od operacji zaczęłam wreszcie zauważać jej pierwsze efekty, które wcześniej skutecznie przysłaniała opuchlizna. Po miesiącu od operacji widziałam już w pełni swoje nowe oblicze. I ten widok wynagrodził mi całą tę męczarnię związane najpierw z kortykotomią, a potem z operacją. Mimo tego, że cały czas nosiłam aparat, zaczęłam się częściej uśmiechać, tak aby było widać moje zęby. Obecnie jestem zachwycona efektem, pokochałam swój wygląd i swój uśmiech. Jedynym skutkiem ubocznym operacji w moim wypadku jest częściowy brak czucia na maleńkim odcinku na mojej dolnej wardze, przy samym kąciku ust. Na co dzień jest to jednak dla mnie niemal zupełnie niezauważalne.

Przed operacjąPrzed operacją

Po operacjiPo operacji

Teraz jestem już rok po operacji, czuję się fantastycznie i jem wszystko, nie ograniczam się 😉. Z aparatem też już się pożegnałam. Czy było warto przez to wszystko przechodzić? Gdybym cofnęła się w czasie i znów musiałabym podjąć decyzję o operacji, to zrobiłabym to jeszcze raz. Efekt jest tego wart!

Po zdjęciu aparatuPo zdjęciu aparatu!

Na koniec małe podsumowanie kosztów – niestety wszystkie zabiegi miałam robione prywatnie:

  1. Koszt kortykotomii – trochę ponad 1000 zł (nie pamiętam dokładnie)
  2. Koszt operacji ortognatycznej korygującej progenię – 25 000 zł
  3. Koszt ekstrakcji jednej ósemki – 600 zł (miałam usuwane 2 dolne)

Jeśli czeka Was podobna operacja lub inny pobyt w szpitalu, związany z zabiegami chirurgii szczękowej, być może przyda Wam się również lista rzeczy, które warto ze sobą zabrać. Pisała już o tym Hania, a ja potwierdzam, że niezbędne są:

  1. Piżama z dużym dekoltem lub rozpinana, aby spuchnięta głowa swobodnie mogła się zmieścić
  2. Wazelina, krem nawilżający lub dobra pomadka do ust. To jest podstawa, jeśli chcecie uniknąć spierzchniętych, bolących ust. Ja używałam kremu nawilżającego – usta ani mnie nie bolały, ani nie pękały.
  3. Miękka, mała szczoteczka do zębów, najlepiej dla dzieci. Główka takiej przeciętnej szczoteczki dla dorosłych nie przeciśnie się przez usta (mogę Wam to zagwarantować). Ja umiałam umyć zęby tylko taką małą szczoteczką.
  4. Jeśli lekarz Wam zabroni myć zęby od razu po operacji, to warto zaopatrzyć się w płyn do płukania. Ja osobiście zarówno myłam i płukałam jamę ustną.

To tyle :). Jeżeli operacja ortognatyczna przed Wami, to wiedzcie, że ją także da się przeżyć. Choć dla wielu osób widmo operacji jest przerażające, uważam, że warto przełamać swój strach i powalczyć o prawidłowy zgryz oraz piękny wygląd :).


Miło czyta się takie historie z happy endem, prawda? Jeśli spodobał Ci się ten artykuł – polub post na Facebooku i/lub Instagramie. A może znasz kogoś, komu może on pomóc? 🙂

Kochani, pamiętajcie, że choć chirurdzy pracują przez okrągły rok, to – jeżeli macie wybór – wszelkie zabiegi związane z naruszaniem tkanek (ekstrakcje, operacje, cięcia) lepiej jest wykonywać, gdy na zewnątrz jest chłodniej ❄️👍.

Kasia / 2017-11-06

Karolina · 2017-11-23 14:48

Takie historie pomagają mi uwierzyć w lepsze jutro. Szczególnie, że dziś jest mój dzień 4 po operacji.

Zadrutowani · 2017-11-23 14:51

Prawda? :) Cieszymy się, że artykuł daje nadzieję :). Karolino, brawo dla Ciebie - za odwagę! Życzymy Ci wytrwałości i siły w rekonwalescencji <3.

Teresa · 2018-02-16 12:34

Ja dobiegam do mety 😃. Po 4latach oczekiwania 27 lutego mam termin operacji dwuszczękowej. Już nie mogę się doczekać 😁

Joanna Galek · 2018-07-07 09:15

Ja, jestem 2 dzien po operacje szczeki. Wysunoli mi do przodu i przecieli w polowie, czyli poszerzyli. Takie wpisy pozwolily mi sie przygotowac mentalnosc😁 dziekuje

Zareklamuj się na Zadrutowanych!
427760 odsłon w 01-09/2018 Zobacz ofertę »