Zatrzymane zęby a aparat ortodontyczny

Zatrzymane zęby a aparat ortodontyczny

Niedawno na własne potrzeby określaliśmy grupę głównych odbiorców naszych artykułów. Zdecydowana większość czytelników Zadrutowanych to kobiety w wieku 19-39 lat. Zaczynają jednak pojawiać się także mężczyźni :). Pewnie wielu z Was czytało już artykuł autorstwa Damiana, który opowiedział o swojej przygodzie z aparatem. W dniu opublikowania tej historii odezwało się do nas sporo osób. Zarówno w komentarzach, jak i w prywatnych wiadomościach dzieliły się wrażeniami z efektów lub planów założenia aparatu ortodontycznego. Między innymi odezwał się do nas Piotrek, który – jak przyznał – od dawna obserwuje Zadrutowanych, a ponieważ uważa, że naprawdę warto mieć aparat, to z chęcią zmotywuje innych, jeżeli jeszcze się wahają.

Przypadek Piotrka może Wam również pomóc znaleźć odpowiedź na pytanie, czy aparat ortodontycznym można nosić, gdy ma się zatrzymane zęby i co w takich sytuacjach uwzględnia plan leczenia.


Jak wielu z Was, także i mi dentysta kojarzył się od zawsze z bólem i różnymi strasznie wyglądającymi narzędziami. Pamiętam, że odkąd tylko chodziłem do dentysty, wspominał on, że potrzebne będzie leczenie ortodontyczne. Jako dziecko po pierwsze nie wiedziałem co to dokładnie znaczy, a po drugie – nie przejmowałem się zbytnio słowami dentysty. Stanem swoich zębów zaniepokoiłem się dopiero w wieku 15 lat. Trafiłem wtedy do innego stomatologa, który uświadomił mnie (a przy okazji nastraszył), że mimo osiągnięcia określonego wieku nadal nie mam stałej dolnej prawej trójki i stałych siódemek. Ponadto już wtedy górne zęby były bardzo nierówno ustawione, górna trójka wyrżnięta była tylko w połowie, jedynki były nierównej długości, a lewa piątka usytuowana była raczej na podniebieniu, bo w łuku nie było dla niej miejsca.

Przed aparatem

Na początku oczywiście mocno się tą diagnozą zaniepokoiłem. Po rozmowie z najbliższymi wspólnie uznaliśmy, że “coś” trzeba będzie z tym zrobić. Na rozmowie jednak się zakończyło – czas mijał, a temat leczenia ortodontycznego ucichł.

Podczas wakacji przed pierwszą klasą liceum (czyli w wieku 16 lat) rozbolał mnie ząb. Wiedziałem, że muszę iść do dentysty :(. Niestety, mój stomatolog miał akurat urlop i nie mógł mnie przyjąć. Z pomocą siostry rozpocząłem poszukiwania innego gabinetu. Dentystka, która mnie przyjęła, bardzo mocno zwróciła uwagę na moją wadę zgryzu i oczywiście znów przywołany został temat leczenia ortodontycznego. Nie wiedziałem wtedy jeszcze, że ta pani doktor specjalizuje się właśnie w ortodoncji. Na sam koniec wizyty wspomniała: Jak pan zdecyduje się na leczenie ortodontyczne to proszę się do mnie zgłosić.

Wtedy postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce i wiedziałem, że muszę podjąć leczenie ortodontycznie, bez względu na wszelkie trudności z tym związane. Zacząłem więc czytać na temat leczenia ortodontycznego, dowiedziałem się więcej o aparatach, oszacowałem też koszty. Ponieważ koszt okazał się być dość spory, zacząłem intensywnie odkładać pieniądze, praktycznie każdy możliwy grosz. W końcu udało mi się odłożyć prawie całą kwotę na jeden łuk – czyli prawie 1500 zł. Był wtedy styczeń 2015 roku. Tata i siostry postanowili dołożyć mi pieniądze na wizyty i pokrycie pozostałych kosztów. Dowiedziałem się też jak nazywa się pani doktor, do której trafiłem wcześniej przypadkiem i zapisałem się na wizytę konsultacyjną. Było to mniej więcej w lutym 2015 roku. Ortodontka powiedziała, że będzie trzeba założyć dwa łuki, ale przede wszystkim wykonać pełną diagnostykę, by sprawdzić co dzieje się z moją stałą trójką oraz jakie jest ułożenie siódemek i ósemek.

Pod koniec lutego odbyłem wizytę diagnostyczną oraz wykonałem zdjęcia rtg – pantomogram i cefalometrię. Ponadto miałem oczywiście pobrane wyciski.
Model wycisku zgryzu

Tydzień później otrzymałem pełną diagnozę oraz proponowany plan leczenia. Na podstawie wyników badań okazało się, że zarówno trójka, jak i siódemki i ósemki są, ale zatrzymane. Ustawianie moich zębów miało więc polegać na chirurgicznym odsłonięciu trójki (ustawionej poziomo zamiast pionowo), założeniu aparatu metalowego z ligaturami na oba łuki oraz ustawieniu zębów tak, aby nie zablokować siódemek i ósemek. Szacowany czas leczenia w moim przypadku wynosił 2-2,5 roku. Ponieważ pytanie o kolor ligatur jest dla wielu osób bardzo ważne, odpowiem także na nie: nosiłem wszystkie możliwe kolory poza różowym. Najładniejsze moim zdaniem to: fioletowe, zielono-czerwone (na święta zwłaszcza :)), żółte, niebieskie, czarne, zielone, metaliczne i pomarańczowe :). Czyli właściwie wszystkie :).

I zaczęło się – 13 kwietnia 2015 r. ortodontka założyła aparat na górny łuk.

Miałem wówczas ukończone 16 lat, więc zgodę na leczenie i zakładany plan podpisał mój tata. Na wszystkie wizyty chodziłem jednak sam. Po założeniu górnego łuku myślałem – to tylko aparat, więc nie będzie aż tak boleć. Niestety, już wieczorem tego samego dnia wiedziałem, że nie będzie tak lekko. Zęby bolały mnie przez kolejny tydzień, ale ból był do zniesienia i nie brałem żadnych środków przeciwbólowych. Mijały kolejne miesiące. We wrześniu 2015 r. miałem już założony aparat również na dolny łuk. Historia z bólem się powtórzyła, ale trwała krócej – zęby bolały mnie mniej więcej 3-4 dni.

Gdy przyzwyczaiłem się już do aparatu na obu łukach, a efekty leczenia były już zauważalne, zostałem poddany zabiegowi odsłaniania zatrzymanej trójki. Zapewne już sama nazwa zabiegu brzmi przerażająco, jednak w moim przypadku był on całkowicie bezbolesny i szybki. Nie bez znaczenia było na pewno to, że nie miałem rozcinanego dziąsła skalpelem, tylko laserem. Oczywiście dostałem znieczulenie, ale zabieg przeprowadzony przy użyciu lasera sprawił, że nie było dużo krwi i nie były potrzebne szwy. Koszt zabiegu wyniósł mnie 400 zł.

Odsłanianie dolnej trójki.Odsłanianie dolnej trójki

(O zabiegu chirurgicznym, związanym z nacięciu dziąsła skalpelem możecie przeczytać tutaj – przyp. Zadrutowani.)

Oczywiście po rozcięciu dziąsła byłem trochę obolały. Najgorszy był pierwszy tydzień po zabiegu. Do zęba, który miał być odsłonięty, został przyklejony “guziczek” – wielkości standardowego zamka. Jego zadaniem było przyciągnąć ząb do łuku. Początkowo mocno uwierał mnie w język, przez co zacząłem seplenić. Na szczęście z czasem przyzwyczaiłem się również do tej sytuacji, a co najważniejsze – rezultaty były zauważalne! W przeciągu 2 miesięcy zatrzymana wcześniej trójka z ułożenia poziomego została ustawiona pionowo. Należało ją tylko wprowadzić do łuku. Po jakichś 3-4 miesiącach guziczek został zastąpiony zwykłym zamkiem.

Po zabiegu najgorszy okres leczenia miałem już za sobą. Później oprócz standardowych wizyt związanych z wymianą drutu i ligatur, musiałem nosić wyciągi elastyczne. Nosiłem je dość długo, na pewno ponad pół roku. Aby dobrze ustawić moje jedynki musiałem nosić też łańcuszek. Dodatkowo miałem wykonywane zabieg bondingu, czyli zmiany kształtu niektórych zębów. U mnie konieczne było wydłużenie niektórych zębów. Polega to na doklejaniu substancji podobnej do materiału, którym plombuje się zęby – tzw. kompozytu – dobranego pod kolor zęba. Miałem również wykonywany skracania innych zębów, który fachowo nazywa się konturingiem. Oba te zabiegi zaliczane są do stomatologii estetycznej. Wykonywane są na ogół podczas jednej wizyty lub dwóch osobnych. Koszt zależny jest od zakresu wykonywanego zabiegu. W moim przypadku bonding kosztował 120 zł, a konturing został wykonany w cenie zwykłej wizyty.

Ustawianie i wydłużanie jedynki.

Czas płynął i minęło 2,5 roku leczenia ortodontycznego. Nastał dzień 26 października 2017 r. – czyli dzień zdejmowania górnego łuku. Przyznam szczerze, że nie obiecywałem sobie za wiele. Pamiętałem, że już wcześniej miałem ogromne zęby, więc trudno mi było wyobrazić je sobie po zdjęciu aparatu, po ustawieniu w równy łuk. Kolor zębów widziałem gołym okiem, tak więc nie nastawiałem się na to, że ujrzę “hollywood smile”. Jednak gdy aparat został już zdjęty, a moja ortodontka wykonała bonding oraz dokładnie wyczyściła mi zęby, łzy napłynęły mi do oczu. Zobaczyłem przepiękne, prościutkie i kształtne zęby. Był to ten moment gdy wiedziałem już, że cały ten okres bólu, męczenia się z wyciągami i różnymi kombinacjami w jamie ustnej były warte zachodu!

Po zdjęciu górnego łuku

Dziś z ręką na sercu mogę powiedzieć wszystkim – a zwłaszcza facetom: jeśli tylko potrzebujecie i macie możliwość, zakładajcie aparaty! To nie jest żaden wstyd! Owszem, bywa to trochę męczące, ale w nagrodę otrzymuje się piękne zęby. Niejedna dziewczyna zwraca uwagę w pierwszej kolejności właśnie na zęby. Ładnym uśmiechem naprawdę można oczarować :).

Ja jestem jeszcze w trakcie leczenia – nadal noszę dolny łuk, ponieważ dolne siódemki jeszcze się nie wyrżnęły, w związku z czym nie są jeszcze prawidłowo ustawione w łuku. Ponadto w styczniu 2018 r. czeka mnie usuwanie ósemek. Muszę się ich wszystkich pozbyć – one także są nadal zatrzymane.

Na górnym łuku noszę obecnie retencję w postaci przezroczystej płytki. Zgodnie z zaleceniami zakładam ją głównie na noc, choć gdy mam możliwość, to zdarza mi się nosić ją również w dzień. Taką retencję będę nosił kilka lat.

Podsumowując moje leczenie warto wspomnieć też o kosztach. Chociaż aparat miałem zakładany przed ukończeniem 18 r.ż., wszystkie zabiegi i całe leczenie odbywało się bez jakichkolwiek refundacji z NFZ. Leczę się w Płocku i dotychczasowe koszty to:

  1. Aparat na górny i dolny łuk – w sumie 3000 zł
  2. Wizyty – od 50 do 200 zł
  3. Odsłonięcie chirurgiczne zatrzymanej trójki – 400 zł
  4. Konturing – w cenie wizyty
  5. Bonding – 120 zł
  6. Retencja – 200 zł za nakładkę

Do tego dochodzą oczywiście standardowe koszty diagnostyki plus ceny za zabiegi, które jeszcze przede mną – czyli zdjęcie aparatu z dolnego łuku oraz ekstrakcje ósemek.

Wiem, że powtórzę się w tym miejscu, ale chcę to jeszcze raz podkreślić: warto nosić aparat. W trakcie leczenia z typowego nastolatka przeistoczyłem się w młodego mężczyznę, którego uśmiech jest obecnie ogromnym atutem. Nawet moja ortodontka powiedziała, że efekt końcowy przekroczył jej oczekiwania. Mój obecny uśmiech wart był wszystkich pieniędzy oraz bólu i dyskomfortu związanego z leczeniem. Jak niektórzy mówią: beauty is the pain, ale nie wahajcie się :).

Pozdrawiam,
Piotrek


Podobała Ci się historia Piotrka? Pamiętaj, że Ty również możesz się podzielić z innymi swoją historią 🙌.

Jeśli znajomi planują wyprostować swoje zęby, podajcie im nasz adres 😉💕!
Jeśli jeszcze tego nie zrobiła(e)ś, dołącz do nas na Instagram 🏖 oraz Facebook 👍.

Kasia / 2017-11-27

KINGA · 2017-11-27 08:44

Pięknie ustawiony górny łuk! :)

Zazdroszczę troszkę tych zatrzymanych zębów. U mnie problem z brakiem związków zębów stałych (jednej siódemki, trzech ósemek i dwóch dolnych jedynek) i przetrzymanymi mleczakami (właśnie te jedynki). Mleczaki usunęłam 2 tygodnie temu a teraz ortodontka wszystkie zęby zsuwa mi do srodka łuku. Będę mieć tylko dwa siekacze i zaraz za nimi kły. Mam nadzieję, że ten proces wyjdzie estetycznie i przede wszystkim zdrowo! :)

Patrycja · 2017-11-27 09:37

Kinga trzymam kciuki za Ciebie:)

W moim przypadku leczenie było dużo bardziej skomplikowanie, przez co wielu ortodontów nie chciało się podjąć korekty mojego zgryzu. Miałam wysunięte górne jedynki do przodu i brak zawiązek stałych górnych 2, do tego zatrzymaną dolną trójkę (żeby weszła w dolny łuk musiałam także usunąć dolną 5). U mnie leczenie zaczęło się od ekstrakcji wszystkich ósemek, i 3 zębów mlecznych, które były trójkami (2 na górze i jedna na dole) i przesunięciu stałych trójek górnych w miejsce brakujących 2, a co za tym idzie przesunięciu górnych zębów. Przez długi okres czasu chodziłam szczerbata, bo po wyrwaniu miałam stan zapalny dziąsła. Do tego, jak się później okazało trzeba było także usunąć 5 na dole.

Powiem szczerze, że troszkę zazdroszczę wszystkim tym osobom, które np do aparatu musiały usunąć 1-2 ząbki:)

Zadrutowani · 2017-11-27 09:50

Patrycjo, jesteś odważna i dzielna, że podjęłaś decyzję o usunięciu w sumie 8 (czy 9?) zębów i wytrwałaś! Jak widać hasło głoszone przez wielu "specjalistów" od sprzedaży usług ortodontycznych brzmiące "dziś już nie usuwa się zębów do aparatu" ponownie okazało się bujdą ;).

Pozdrawiamy i życzymy wszystkiego dobrego :)

Kama · 2017-11-28 14:11

Efekt leczenia fenomenalny! Mnie z pewnością taki uśmiech mógłby oczarować :)

Sama zdecydowałam się na aparat w "zaawansowanym" wieku i górę noszę od 4 miesięcy a dół od 3 tygodni. Z powodu stłoczenia musiałam usunąć górną czwórkę. Tak, ja też z tych z wystającym wampirzym kłem ;) I ostatnio naszły mnie wątpliwości, czy nie lepiej byłoby usunąć piątkę. A to dlatego, że wampirza trójka jest dosyć długa, bo nie jest wcale starta i różnica długości między nią a następną piątką jest naprawdę spora. Gdybym miała usuniętą piątkę, to różnica między 4 a 6 nie byłaby chyba taka wielka. Autor wpisu wspomniał o bondingu i konturingu, dlatego mam pytanie - czy takie zabiegi są proponowane pacjentom po zakończeniu leczenia i są wykonywane przez ortodontę? Czy może sama na własną rękę powinnam się potem o coś takiego postarać?

Wiem, że wybiegam myślami w odległą przyszłość, ale chciałabym choć trochę odgonić swoje czarne myśli o nierównych zębach mimo leczenia ortodontycznego.

Paweł · 2017-12-11 20:57

Witam serdecznie. Szukam porady w jakim wieku najlepiej u dziecka założyć aparat stały. Mój syn ma 13 lat i ortodonta zaproponował założenie aparatu już teraz lub ewentualnie za kilka lat jak szczęka przestanie rosnąć. Zasugerował że jednak lepiej było by teraz ale nie podał konkretnego argumentu dlaczego. Spotkałem się już z opinią, że lepiej poczekać do czasu aż szczęka przestanie rosnąć czyli do wieku ok 16 lat. Proszę o komentarz i poradę.

Zadrutowani · 2017-12-11 21:10

Pawle, dziękujemy za postawione pytanie. Być może ktoś z czytających naszego bloga ortodontów udzieli Ci fachowej odpowiedzi. Warto jednak pamiętać, że najlepszej porady w tej kwestii może udzielić specjalista, który obejrzy przypadek Twojego syna, dokona diagnozy wady zgryzu m.in. na podstawie zdjęć rtg i cefalometrycznych i odniesie się do konkretnych kwestii. My akurat nie spotkaliśmy się z opinią, że lepiej poczekać do czasu aż szczęka przestanie rosnąć. Raczej przywoływany był argument, że pacjent ortodontyczny powinien mieć wszystkie zęby stałe (do siódemek). Z tego co nam wiadomo, rosną one mniej więcej w wieku 12-14 lat. Może więc warto pociągnąć ortodontę za język, żeby przedstawił argumenty za i przeciw podjęcia leczenia teraz lub za kilka lat. Jeżeli to nie rozwieje Twoich wątpliwości, zawsze warto udać się do innego ortodonty i posłuchać jego zdania.

Zadrutowani · 2017-12-11 21:24

Jeżeli natomiast w wieku 14 lat jakieś zęby są zatrzymane, tym bardziej przypadek taki wymaga podjęcia zindywidualizowanej, fachowej porady. Pozdrawiamy!

Paweł · 2017-12-12 12:35

Dziękuję za informację i szybką odpowiedź. Będzie super jeżeli ktoś jeszcze, może faktycznie ortodonta wyrazi również swoją opinię. Pozdrawiam!

Paulina · 2018-01-11 09:22

Patrycjo, czytając o Twoich długich i zapewne niezwykle bolesnych (mogę to sobie jedynie częściowo wyobrazić) przygotowaniach do założenia aparatu, stwierdzam, iż jestem wielką szczęściarą! Nie musiałam usuwać nawet jednego ząbka by móc nosić aparat :-)

Daria · 2018-07-31 22:24

Trafiłam na tą stronę czytając o aparatach ortodontycznych, właśnie dowiedziałam się, że nie wyszła mi lewa górna piątka i bez aparatu najprawdopodobniej się nie obejdzie. Jako że mam małe przerwy między każdym zębem to mega mnie to cieszy. Dobrze że ten ząb nie wyszedł hah :)

Zareklamuj się na Zadrutowanych!
427760 odsłon w 01-09/2018 Zobacz ofertę »