Progenia – historia Karoliny, cz.1

Progenia – historia Karoliny, cz.1

Kochani! Jak wiecie, zadrutowani mają swoje konta na Facebook oraz Instagram. Co jakiś czas wyszukujemy zdjęcia zadrutowanych i aparatek. Dajemy serduszka tym, którzy z dumą prezentują swoje uśmiechy z metalowymi przyjaciółmi :). Na autorkę dzisiejszego wpisu również trafiliśmy poprzez Instagram – najpierw polubiliśmy zdjęcie Karoliny i jej narzeczonego – Adriana. Oboje byli zadrutowani na zdjęciu, więc zostawiliśmy komentarz, że my także razem nosimy aparaty :). Jakiś czas później Karolina odezwała się do nas i zadeklarowała, że chętnie podzieli się z nami swoją historią i opowie nie tylko o aparacie ortodontycznym, ale także o swoich – UWAGA – czterech zabiegach chirurgicznych!

Zabrzmiało to bardzo intrygująco i oczywiście z niecierpliwością czekaliśmy na kolejne wieści od Karoliny. Podobnie jak Wy wcześniej, my także z dużym zainteresowaniem i wypiekami na twarzy śledziliśmy skomplikowany – bardziej niż inne – przypadek Hani. Historia Karoliny jest jeszcze trudniejsza. Między innymi dlatego jest nam niezmiernie miło, że Karolina zachciała podzielić się z nami oraz czytelnikami naszego bloga swoją niekiedy bolesną historią i trudnymi przeżyciami. Czytając tę historię, wzruszyliśmy się, ale finalnie – wraz z Karoliną – cieszymy się jej szczęściem. Jesteście ciekawi tej historii? Poznajcie Karolinę i jej zmagania z progenią.


Zadrutowana – również ja!

Cześć, mam na imię Karolina i mam 23 lata. Chciałabym podzielić się z Wami swoją historią. Jej początek jest taki, jak u wielu z Was. Dawno temu – chodziłam jeszcze wtedy do szkoły podstawowej – odbyłam swoją pierwszą wizytę u ortodonty. Stwierdził on, że mam krzywe zęby, więc rozpoczął leczenie. Zalecił mi wówczas noszenie aparatu ruchomego, co ciekawe – wyłącznie na szczękę. Nosiłam go przez 4 godziny dziennie oraz przez całą noc, około roku. Niestety, jego noszenie nic nie pomogło. Ortodonta wspomniał, że w późniejszym czasie radą na moje stłoczone zęby miało być założenie aparatu stałego. Nie chciałam o tym słyszeć, ponieważ uważałam, że to wstyd. Zrobiłam więc kilkuletnią przerwę w leczeniu ortodontycznym.

Dopiero gdy byłam w gimnazjum, odwiedziłam kilku ortodontów w pobliskich miejscowościach na śląsku. Nic nie zyskałam, moi rodzice natomiast stracili sporą ilość gotówki. Z perspektywy czasu wiem, że ortodonci nie mogli nic wskórać, bo nie byłam prostym przypadkiem – oprócz krzywych zębów miałam wadę zgryzu, szczęki i żuchwy, a dokładniej: hipoplazję szczęki, progenię i szkieletowy zgryz otwarty. Wszystkim, którzy nie wiedzą, czym jest progenia [1], tłumaczę: w tej wadzie żuchwa jest wysunięta do przodu – bardziej lub mniej, ale jest. Szkieletowy zgryz otwarty to sytuacja, która charakteryzuje się brakiem kontaktu zębów dolnych z górnymi. Skutkuje to brakiem styczności pomiędzy powierzchniami żującymi lub brzegami siecznymi zębów i powstawaniem szpary niedogryzowej oraz wydłużeniem dolnego odcinka twarzy.

Jak to wszystko wyglądało? Otóż, moja buzia w środku była bardzo mała i wąska, zgryz – bez wątpienia krzywy, a broda – wysunięta do przodu. Nic więc dziwnego, że żaden z ortodontów samodzielnie nie chciał podjąć się wyrównania zębów i ustawienia zgryzu, z uwzględnieniem poszerzenia szczęki i żuchwy. Na kilka lat znowu dałam sobie spokój z leczeniem ortodontycznym. Po kilku latach w końcu udało się natrafić na ortodontę, który wiedział jak prawidłowo poprowadzić moje leczenie, a nie tylko zarobić! Plan wydawał się być prosty: wyleczenie wszystkich zębów, następnie założenie aparatu hyrax, a potem aparatu stałego.

W międzyczasie jednak pani Ania (moja ortodontka) uznała, że na samym aparacie się nie skończy i konieczne będzie leczenie operacyjne. Uprzedziła mnie, że oznacza to początkowe pogorszenie się stanu mojej szczęki i żuchwy i że dopiero operacja da pożądany efekt. Na konsultację chirurgiczną skierowała mnie na Dolny Śląsk, ponieważ w malowniczym Wrocławiu pracują doskonali chirurdzy, którzy operują wady gnatyczne. Tam poznałam mojego chirurga. Pan Rafał jest wspaniałym człowiekiem oraz doskonałym lekarzem. Nie zmieniało to jednak faktu, że na początku byłam bardzo przerażona, gdy chirurg przedstawił mi plan leczenia – najpierw usunięcie wszystkich ósemek, a później operacja dwuszczękowa.

W międzyczasie, połowie 2012 r. ortodontka założyła mi Hyrax. Moja wada wyglądała wtedy mniej więcej tak, jak na zdjęciu poniżej. Nosiłam go przez rok, ale niestety nie dał pozytywnych skutków – nie udało się poszerzyć mojej szczęki. Wtedy moja ortodontka oraz chirurg zdecydowali, że aby poszerzyć mi szczękę, konieczne będzie założenie dystraktora. Jest to rodzaj aparatu mechanicznego, który rozszerza podniebienie. Montuje się go w kości, więc zabieg wszczepiania wykonywany jest pod pełną narkozą.

Aparat Hyrax
Aparat Hyrax

 

Na początku czerwca 2013 roku założono mi górny łuk. 24.06.2013 położyłam się po raz pierwszy na stole operacyjnym. Oczywiście – było przerażenie, ale finalnie wspominam operację jako mało bolesną. Szybko wróciłam do pełni sił. Po zabiegu chirurg stwierdził, że wszystko będzie się lepiej układać i ja będę lepiej wyglądać, gdy poszerzymy jeszcze żuchwę – również wszczepiając dystraktor. Miało się to odbyć podczas tego samego zabiegu, co wyjmowanie dystraktora podniebiennego. Miałam (i mam do dnia dzisiejszego) ogromne zaufanie do mojego chirurga, dlatego od razu się zgodziłam. Tuż przed zdjęciem dystraktora wyglądało to tak.

Przed zdjęciem dystraktora
Przed zdjęciem dystraktora

 

[1] Progenia zaliczana jest do wad doprzednich. Inaczej zwana jest przodużuchwiem morfologicznym. Jest to wada wrodzona, powstała na tle nadmiernego doprzedniego wzrostu żuchwy. W rysach twarzy zauważalne jest wysunięcie brody i wargi dolnej, która czasami jest też silnie napięta w przypadku retruzji (nadmiernego przechylenia zębów w stronę języka) zębów siecznych dolnych. Funkcje odgryzania i żucia są zaburzone. Na ogół w tej wadzie istnieje dysproporcja języka w stosunku do wąskich rozmiarów żuchwy, co powoduje także zaburzenia mowy, zwłaszcza w artykułowaniu niektórych zgłosek – przyp. Zadrutowani za: Karłowska I. Diagnostyka wad zgryzu w: Zarys współczesnej ortodoncji, PZWL, Warszawa 2016

Link do części 2.


Jeśli znajomi planują wyprostować swoje zęby, podajcie im nasz adres 😉💕!
Jeśli jeszcze tego nie zrobiła(e)ś, dołącz do nas na Instagram 🏖 oraz Facebook 👍.

Czekamy również na Twoją historię i opis doświadczeń! Zajrzyj tutaj i dowiedz się więcej!

Kasia / 2017-05-29

Kasia M. · 2017-05-29 15:10

Ojejjj, ależ to musiało kosztować dużo bólu.. Podziwiam takich ludzi!!! 🙂 Czekam na ciąg dalszy.
Pozdrawiam

Zareklamuj się na Zadrutowanych!
427760 odsłon w 01-09/2018 Zobacz ofertę »